Budy-Bielany to ta cicha, trochę schowana część wsi Bielany w gminie Winnica, powiat pułtuski, województwo mazowieckie. Oficjalnie nie jest samodzielną wsią – to po prostu część Bielan (w systemie TERYT oznaczona jako „część wsi”), ale w codziennym języku lokalni ludzie mówią „Budy”, „Budy-Bielany” albo po prostu „na Budach”, żeby odróżnić od „centrum” Bielan, czyli tej części bliżej drogi głównej.
Bielany jako całość mają status sołectwa (sołtys w 2026 roku to Marcin Nożewski, adres Bielany 25), a Budy-Bielany to taki „koniec” albo „odnoga” tej wsi – zazwyczaj ta część położona bardziej na uboczu, dalej od asfaltu głównego, w kierunku pól, lasów lub sąsiednich miejscowości typu Skórznice czy Powielin. Na mapach (np. Geoportal, Google Maps, OpenStreetMap) Budy-Bielany pojawiają się jako kilka luźno rozrzuconych zabudowań na południe lub południowy-zachód od głównej kupy domów w Bielanach.
Jak tam dojechać i jak to wygląda z drogi (luty 2026)
Z Domosławia (o którym wcześniej pisałem) do Bud-Bielan jest jakieś 4–6 km w linii prostej, ale realnie drogą powiatową przez Winnicę albo okrężnie przez Skórznice – wyjdzie 7–9 km. Jedziesz asfaltem wąskim, klasycznym mazowieckim (miejscami jeszcze z kolein z czasów, gdy Ursusy 122 jeździły z przyczepami pełnymi buraków), mijasz po drodze pojedyncze gospodarstwa, stare wierzby przy rowach melioracyjnych i tabliczki „uwaga dzieci” z wyblakłym napisem.
Kiedy wjeżdżasz w rejon Bud-Bielan, krajobraz robi się jeszcze bardziej wiejski niż w Domosławiu: mniej murowanych domów z lat 2000+, więcej starych chałup z cegły czerwonej (często nieocieplonych albo ocieplonych tylko od frontu), drewniane stodoły z zapadającymi się dachami, sady jabłoniowe (głównie stare odmiany typu kosztela, papierówka, szara reneta), czasem samotna grusza konferencja albo mirabelka. Droga tutaj często przechodzi w szuter albo wąski asfalt z lat 80., z trawą rosnącą w szczelinach.
Zabudowa jest bardzo rozproszona – domy stoją w odstępach 80–200 metrów, czasem nawet dalej. Nie ma tu „centrum wsi” z remizą czy kapliczką jak w Domosławiu. Najczęściej jest jedna wąska uliczka (często bez nazwy albo nazywana po prostu „do Bud”) i od niej odchodzą polne dojazdówki do posesji. W 2026 roku stoi tu może 12–18 zamieszkałych gospodarstw/domów (całe Bielany mają ok. 80–100 mieszkańców, Budy to mniej więcej 1/4–1/3 tej liczby, czyli 20–35 osób).
Typowy dom w Budach-Bielanach
Większość to parterówki + strych użytkowy albo stare „mazowieckie” domy z poddaszem nieużytkowym. Kolory elewacji: biały, krem, jasny beż, czasem ktoś odświeżył na szary grafit albo antracyt (moda z TikToka i Instagrama dotarła nawet tu). Dachy głównie blacha trapezowa (czerwona, ciemnobrązowa, czasem zielona), rzadziej dachówka ceramiczna. Dużo posesji ma jeszcze stare studnie z żurawiem (choć prawie wszędzie jest już hydrofor + szambo albo przydomowa oczyszczalnia).
Na podwórkach stoją stare maluchy, polonezy caro z lat 90. (jeden z nich pewnie nadal jeździ), ciągniki Massey Ferguson albo Ursus C-360, przyczepy rolnicze, kosiarki samojezdne Stiga albo Honda. Często jest drewniana wiata z palet, pod którą stoi traktorek ogrodowy i rower trekkingowy wnuczki z Warszawy.
Co tu się dzieje na co dzień
W Budach-Bielanach żyje się jeszcze wolniej niż w Domosławiu. Rolnictwo drobne: 2–5 ha pola, krowy mleczne (już mało, może 2–3 gospodarstwa), kury, gęsi, czasem kozy albo owce. Dużo emerytów i rencistów – ludzie po 65–75 lat, którzy pamiętają czasy PGR-ów w okolicy i spółdzielnie produkcyjne.
Młodzi (jeśli są) to albo dojeżdżają do pracy do Pułtuska / Serocka / Warszawy (zdalnie albo hybrydowo), albo wyjechali. W 2026 roku coraz częściej spotyka się tu domy letniskowe / weekendowe – warszawiacy kupują po 80–150 tys. zł stare chałupy z działką 20–40 arów, remontują na „rustykalny loft”, stawiają panele fotowoltaiczne i pompę ciepła z „Czystego Powietrza”.
Typowy dzień w lutym 2026: rano słychać jak ktoś odpala agregat prądotwórczy (bo burza z zeszłego tygodnia położyła linię), pies szczeka na listonosza, babcia w chustce idzie karmić kury, dziadek ciągnie sanki z workiem węgla z drewutni. Po południu przyjeżdża syn z Warszawy – przywozi zakupy z Biedronki w Pułtusku, pomaga ojcu wymienić uszczelki w starym piecu kaflowym.
Usługi i „nasz” ktoś
Nie ma tu własnego sklepu, ślusarza, mechanika ani nawet punktu pocztowego. Najbliższy sklep to Winnica albo Pułtusk. Ślusarz? Najbliższy to właśnie ten „nasz” z Domosławia – jak komuś pęknie zawias w bramie albo złamie klucz w zamku od stodoły, to dzwoni do Zbyszka i ten podjeżdża białym transit-em. Czasem przy okazji zabierze starego rower na naprawę albo dorobi klucz do piwnicy.
Strażacka remiza też jest w Bielanach „centralnych”, więc Budy podlegają pod tę samą OSP. Na dożynki, Dzień Matki czy wigilie strażackie wszyscy z Bud zjeżdżają do remizy w Bielanach – tam jest najlepsze miejsce na grilla i wódkę z sokiem malinowym.
Przyroda i klimat
Okolica płaska, lekko pofalowana. Dużo rowów melioracyjnych (często zarośniętych trzciną), pola orne, łąki, pojedyncze kępy lasu mieszanego (sosna, brzoza, dąb, olcha). Zimą 2026 jest sporo śniegu (jak na Mazowsze – 20–40 cm), drogi białe do rana, potem szara breja. Wiosną wszędzie kałuże i błoto – klasyka „mazowieckiej wiosny”.
Latem pachnie sianem, zbożem, nawozem naturalnym i dymem z ognisk. Jesienią – palonymi liśćmi i kiszoną kapustą z beczek w piwnicach.
Legendy i smaczki lokalne
- Mówią, że w Budach-Bielanach jest najcichszy kot w gminie – „Mruczek”, 14-letni burek, który nigdy nie miauczy, tylko mruczy jak traktor, jak go pogłaska babcia Stasia.
- W 2023 roku ktoś z Warszawy kupił tu starą chałupę i znalazł w stropie schowaną butelkę bimbru z 1944 roku – podobno smakował jak „niebo w gębie”.
- Droga do Skórznic bywa tak wąska, że dwa osobówki mijają się tylko z lusterkami złożonymi.
Budy-Bielany to taki klasyczny mazowiecki „koniec świata” w dobrym sensie – nikt tu nie spieszy się na meetingi, nikt nie nagrywa TikToków na polu, ale jak komuś trzeba pomóc (czy to ciągnik zapadł się w rowie, czy babcia nie może odkręcić słoika z ogórkami), to sąsiedzi przychodzą w 15 minut.
Jeśli kiedyś będziesz w okolicy Bielan i skręcisz w tę wąską drogę z tabliczką „Budy”, to zobaczysz dokładnie to, co zostaje z polskiej wsi, kiedy wszyscy już prawie wyjechali do miasta – ale jeszcze nie całkiem.